Niekończąca się walka - Teatr Widzenie „Wojna wciąż trwa”

Czym właściwie jest wojna? Jakie są jej konsekwencje? Jak oddziałuje na człowieka? Zgadzam się, pytania te są banalne. Ponadto na tyle oczywiste, że już się nad nimi nie rozwodzimy. Po co? Przecież żyjemy w „wolnej Polsce”. Interesujące nas konflikty dotyczą głównie Bliskiego Wschodu, gdzie stacjonuje nasze wojsko. Jednak czy walki niedotyczące bezpośrednio Polski nie mają na nas wpływu?
Spektakl Adama Bartosia porusza temat konfliktu zbrojeniowego między Rosją a Czeczenią. Wiemy, że taki spór miał miejsce, ale wiedza ta jest chaotyczna, przefiltrowana przez media. W podobny sposób reżyser konstruuje akcję spektaklu – sceny są niespójne, wydają się być marzeniami sennymi (w tym przypadku koszmarami), wyobrażeniami, wspomnieniami. Oniryczne wrażenie wzmacnia delikatne światło lampek w zupełnie ciemnej przestrzeni. Najbardziej dramatycznym snem bohatera okazuje się potężna bomba, którą to, dzięki podświetleniu, widownia nagle zauważa tuż nad swoimi głowami. Efekt potęguje wytworzony cień na pustej ścianie.
Każdy z pięciu bohaterów zasiadających za szerokim stołem nazywa siebie partyzantem, głośno maszeruje i symbolicznie morduje przy żywiołowej grze akordeonu, żeby zaraz potem pracować przy budowie wyrabiając dwieście procent normy ku chwale Rosji. W pewnym momencie widzowie obserwują prezentację krwistoczerwonych płaszczy wzorowaną na pokazie mody, by chwilę później znaleźć się na pogrzebie Stalina.
W taki sposób widzi tę wojnę młode pokolenie. Jest to co prawda nieuporządkowane spojrzenie, ale na swój sposób dojrzałe. Dowodzi o rzezi niewinnych ludzi, śmierci, która zaskoczyć może we własnym łóżku. Konflikt stanowi dla młodych lekcję o okrutnej rzeczywistości, której prędzej czy później doświadczą. Pozostawia ich sumieniom to, w jaki sposób traktują czeczeńskich emigrantów – jako przybłędów z nieznanego kraju czy w ogóle ich nie zauważają?
Jestem za tym, aby przedstawienie odczytać także jako walkę w rozumieniu uniwersalnym. Wychodząc ze spektaklu zastanawiałam się w ilu wojnach uczestniczę? Jako społeczeństwo od czasu do czasu walczymy z krzyżem, z rakiem, z uzależnieniami, z głodem na świecie, o orzełka na koszulkach reprezentacji piłki nożnej… I nagle uświadamiamy sobie, że ta lista nie ma końca. Cały czas jesteśmy w stanie wojny. Mało tego – staczamy bardzo wiele starć jednocześnie. Pojedynkujemy się z rzeczywistością, z losem, niekoniecznie podejmując rękawicę. Także z samym sobą. Niezależnie od tego czy atakujemy czy jesteśmy atakowani – całe nasze życie jest ukształtowane przez nieustanną walkę.
Spektakl miał swoją premierę w kwietniu 2008 roku, rok przed ogłoszeniem pokoju między zwaśnionymi narodami. Niestety, mimo formalnego zakończenia, do tej pory dochodzi do zamachów. Wojna wciąż trwa.

W. A.

VII Studencki Ogólnopolski Festiwal Kontestacje - Lublin 24-27 listopada 2011

0 komentarze:

Prześlij komentarz