Kiedy tańczę dzwoni budzik- Kolektyw Artystyczny Furu „Księżyc, księżyc umieranie – sekwencje improwizowane”

Kolektyw Artystyczny Furu starał się pokazać, że można wyjść na scenę i po prostu improwizować. Sposób reakcji widza staje się ważnym elementem spektaklu - nie wiem czy wszyscy zdają sobie sprawę jak bardzo istotnym.
Dużym plusem było wykorzystanie motywu budzika, który odmierza czas do końca improwizowanego spektaklu. Z całą pewnością to ciekawe rozwiązanie. Muzyka jest kolejnym atutem, który dodaje wartość całości. Dźwięki i melodie odgrywane na żywo w pewnych momentach stają się zabawą z aktorkami, a także z widzem. Istotnym elementem nawiązania kontaktu z widownią był gwizdek, który w pewnym sensie stymulował zachowania artystek na scenie. Każdy komu nie spodobał się występ mógł użyć gwizdka, po czym na scenie improwizowane były kolejne sekwencje. Miało to zachęcić widzów do aktywnego uczestniczenia w tym wydarzeniu. Widz dzięki temu dostał szansę, aby wpłynąć na to, co działo się dookoła. Początkowym punktem przykuwającym uwagę podczas spektaklu był ruch sceniczny, który rozpoczął się na widowni, gdzie spośród wielu osób aktorki wyszły na scenę. Najpierw powoli i delikatnie, by potem przyspieszyć i dać się wciągnąć w wir tańca, który, jak deklarowały, „Sprawia, że jesteśmy wolni”.
Przyznaję, że początkowo ruch na scenie przypominał mi bezcelowe pląsy, chaotyczne i niczym nieuzasadnione. Nierozdzielne były dla mnie przejścia, od zagranych deklaracji tego czym jest taniec dla poszczególnych osób występujących na scenie do momentów, w których artystki zwracały się bezpośrednio do widza. Początkowo nie byłam zachwycona pląsami, które widziałam na scenie. Piszę „pląsy”, bo ruch ten nie wydał mi się wystarczająco uzasadniony, był po prostu bez emocji. Nie podobało mi się, być może dlatego, że fragment ten okazał się za długi, czyli mówiąc wprost – nudny.
W pewnym momencie jednak coś we mnie drgnęło i z uwagą zaczęłam śledzić to, co działo się na scenie. Forma zachęcenia widza i pobudzania go poprzez dźwięk gwizdka okazała się według mnie trafiona. Zwiększające się tempo odgrywanych scenek sprawiło, że stawały się one coraz zabawniejsze, coraz bardziej dynamiczne i kreatywne. Szczególnie spodobał mi się fragment obrazujący ćwiczenia, który klarownie pokazał ilustrację powiedzenia: „W zdrowym ciele, zdrowy duch”. Spektakl zakończył się dźwiękiem budzika, który to okazał się idealną klamrą spinającą całość. Podsumowując, dostrzegam plusy, ale i minusy tego przedsięwzięcia. Będę kibicować artystom związanym z Furu, ponieważ widzę sens w ich działaniach (szczególnie jeśli chodzi o kontakt z widownią), ale i potrzebę dopracowania pewnych elementów.

Iwona Oroń

VII Studencki Ogólnopolski Festiwal Kontestacje - Lublin 24-27 listopada 2011

0 komentarze:

Prześlij komentarz